
Anna Przybylska i Radosław Piwowarski – Anna Przybylska zadebiutowała w jego filmie. W 6. rocznicę śmierci aktorki wspomina ją Radosław Piwowarski. Ujawnił ostatnie SMS-y, które od niej otrzymał. Co pisała?
Anna Przybylska zmarła 6 lat temu. Jej śmierć wstrząsnęła Polską. Miała zaledwie 35 lat, troje małych dzieci, była zakochana w partnerze i ciągle wielką karierę przed sobą. Dzisiaj, w kolejną rocznicę jej odejścia, wspominają ją bliskie osoby. Wśród nich Radosław Piwowarski. Reżyser ujawnił ostatnie SMS-y, które od niej otrzymał.
Radosław Piwowarski ujawnia ostatnie SMS-y od Anny Przybylskiej
Radosław Piwowarski to reżyser i odkrywca talentu Ani. Debiutowała w jego filmie Ciemna strona Wenus z 1997 r.
Ania była moim dzieckiem filmowym, odnalazłem ją, kiedy miała 16 lat i przyjechała na casting do Ciemnej strony Wenus. Była prawdziwą kosmitką, wielkie oczy, ostrzyżone włosy, głos z chrypką jak u Himilsbacha. Dookoła przepiękne dziewczyny, a tu takie coś z niezwykłymi oczami. To nie była łatwa decyzja. Kuba Morgenstern, producent tego filmu, powiedział: „Bierz ją, jak się nie boisz…”. Byłem jej akuszerem od narodzin aż do śmierci, przez tych 20 lat ciągle gdzieś jej towarzyszyłem – wyznał reżyser w wywiadzie dla Vivy!
Była wtedy młodziutką, nikomu nieznaną gdynianką.
Ilekroć widzę na mapie Gdynię, to wtedy zawsze myślę o Ani. Tak mi się ona przykleiła do tej Gdyni. Filmy robiliśmy w Warszawie, ale ją często odwoziłem na pociąg do Gdyni i odbierałem, jak przyjeżdżała do Warszawy. Ona była wtedy nieletnią dziewczynką. Dbaliśmy o Anię jak o własne dziecko – mówił reżyser w Fakt24.
Radosław Piwowarski wspomina też ostatnie SMS-y, jakie od niej dostał.
Wszystkie inne aktorki natychmiast zapominają, w życiu im się nie przypomni, że ktoś im pomógł, nauczył, pokierował, dał role, coś powiedział. A Anka zawsze mówiła, że wszystko mi zawdzięcza. Nawet w takich ostatnich SMS-ach, które sobie zachowałem – wspominał.
To on także reżyserował Złotopolskich, gdzie Przybylska zagrała uwielbianą przez widzów Marylkę.
Wysyłała je, gdy już była w szpitalu i było już bardzo źle, to pisała tak serdecznie do mnie. To było bardzo wzruszające. „Kochany reżyserze, nie damy się, wszystko Tobie zawdzięczam itd.”. Żadnego z nich nie skasowałem do dziś.
Trzeba przyznać, że to bardzo wzruszające. Anna Przybylska do końca wierzyła, że pokona chorobę.

Anna Przybylska z Radosławem Piwowarskim

Radosław Piwowarski wspomina Anię Przybylską

Radosław Piwowarski o Annie Przybylskiej